Mężczyzna uderza androida. W napiętym ciszy sklepu z elektroniką w Saratowie czas wydaje się zatrzymany. Potem noga się unosi. Lecą kopnięcie. Jest krótkie. Jest brutalne. I jest filmowane. (Corriere TV)
Ten fragment, o niespodziewanej przemocy dla obiektu, który powinien być obojętny, zalał media społecznościowe. Zamienił zwykły incydent w sklepie w zbiorczy koszmar. Dlaczego? Bo to nie jest film. To jest robot. I stoi tam, przed tobą, gotowy do obsługi.
Kopnięcie, nie film: co wideo naprawdę pokazuje
Patrz uważnie na wideo. Mężczyzna uderza androida. To nie jest symulacja. To nie jest gra. To jest fizyczna agresja. (Corriere TV) Robot, zwany Sioma, jest wystawiony w tym rosyjskim sklepie. (Corriere TV) Jest tam, aby przyciągać wzrok.
Niedługo po uderzeniu robot reaguje. Kopie. (Corriere TV) Personel sklepu interweniuje natychmiast. Decydują się wyłączyć maszynę. (Corriere TV) Incydent się kończy, ale obrazy nadal krążą. Podbiły media społecznościowe z błyskawiczną szybkością. (Corriere TV)
Wielu ludzi widziało w tej scenie ukłon w stronę sagi „Terminator”. Żartują o rzekomej „modzie na Terminatora” robota. (Corriere TV) Ale za żartami stoi poważne pytanie. Czy ten robot działał samodzielnie? Czy zdecydował się bronić? A może, jak to często bywa z tymi wystawianymi prototypami, był sterowany zdalnie?
Ten niuans jest kluczowy. Robot teleoperowany nie jest autonomiczny. Jest przedłużeniem ręki człowieka, który go prowadzi. Jeśli Sioma był sterowany przez technika ukrytego za ekranem, to nie robot uderzył. To człowiek za robotem. Ale ta różnica, w pośpiechu wideo, ginie. Co zostaje, to obraz: maszyna uderzająca człowieka. (Corriere TV)
Sioma, wystawiony android, nie Terminator
Sioma nie jest żołnierzem przyszłości. To android wystawowy. Ale ta bliskość tworzy niebezpieczną dwuznaczność.
Gdy stajesz twarzą w twarz z maszyną, która wygląda na żywą, twoje ludzkie odruchy biorą górę. Widzisz ją jako istotę. Rozmawiasz z nią. Dotykasz jej. A co jeśli się poruszy? Co się stanie? Incydent w Saratowie pokazuje, że granica między przedmiotem a istotą jest cieńsza, niż myślimy. Robot zareagował. (Corriere TV) Nawet jeśli ta reakcja jest zaprogramowana, nawet jeśli jest sterowana, efekt psychologiczny jest realny. Strach jest obecny.
Personel sklepu działał szybko. Wyłączyli robota. (Corriere TV) To procedura bezpieczeństwa. Ale wyobraź sobie na chwilę, że to nie jest sklep. Wyobraź sobie, że to jest twój salon. Wyobraź sobie, że to jest twoja kuchnia. Robot, który podaje kawę, który sprząta talerze, który czuwa nad twoimi dziećmi. A co jeśli kiedyś zareaguje źle? A co jeśli kiedyś uderzy?
Media społecznościowe wzmacniały strach. Porównania z „Terminatorem” nie są obojętne. Uderzają w zbiorową wyobraźnię. Wyrośliśmy z myślą, że maszyny mogą nas zdradzić. To wideo, nawet jeśli jest izolowane, karmi ten niepokój. Pokazuje, że technologia nie jest obojętna. Może odpowiadać. Może działać.
A co, jeśli kiedyś robot ze sklepu ci odpowie?
Jutro, może, roboty nie będą już tylko w sklepach. Będą w naszych domach. Będą naszymi towarzyszami. Będą naszymi pomocnikami. I wtedy pytanie o bezpieczeństwo nie będzie już teoretyczne. Będzie codzienne.
Gdy zapraszasz robota do domu, dajesz mu dostęp do twojej intymności. Dajesz mu dostęp do twojego życia. Jeśli ten robot jest teleoperowany, to człowiek działa. Ale co jeśli ten robot stanie się autonomiczny? Co jeśli ten robot się uczy? Co jeśli ten robot decyduje?
Incydent w Saratowie jest ostrzeżeniem. Nie dlatego, że robot jest sprytny, ale dlatego, że my nie jesteśmy gotowi. Nie jesteśmy gotowi żyć z maszynami, które mogą nas ranić. Nie jesteśmy gotowi zaakceptować, że przedmiot, którego dotykamy, może nam odpowiedzieć kopnięciem.
Wideo pokazuje mężczyznę uderzającego androida. (Corriere TV) Pokazuje robota, który uderza w odwecie. (Corriere TV) Pokazuje personel wyłączający maszynę. (Corriere TV) Ale przede wszystkim pokazuje nasz strach. Nasz strach przed utratą kontroli. Nasz strach przed nieznanym. Nasz strach przed przyszłością.
A co, jeśli kiedyś robot ze sklepu nie będzie już tylko na ciebie patrzył? A co, jeśli kiedyś ci odpowie? Nie uśmiechem. Nie słowem. Ale gestem. Wtedy pytanie nie będzie już „czy to jest film?”. Pytanie będzie: „czy mogę jeszcze ufać?”
Technologia idzie do przodu. Roboty stają się bardziej realistyczne. Stają się bardziej obecne. I wraz z nimi rośnie strach. Nie dlatego, że są niebezpieczne, ale dlatego, że są nieznane. Dlatego, że są nowe. Dlatego, że zmieniają zasady gry.
Więc następnym razem, gdy zobaczysz androida w sklepie, patrz na niego uważnie. Dotknij go, jeśli chcesz. Ale zachowaj dystans. Zachowaj czujność. Bo za metalem i obwodami może być więcej, niż myślisz.
A co, jeśli kopnięcie Sioma było tylko pierwszym z długiej serii? A co, jeśli jutro to nie będzie sklep, ale twój własny dom?

